Na pierwszy rzut oka wygląda jak słynny Mercedes-Benz G63 AMG 6x6. Dopiero z bliska dostrzec można różnice w budowie, a zwłaszcza o wiele mniejszy rozmiar sześciokołowej terenówki. Jeszcze większe zdumienie budzi jej cena szacowana na około... 9 tysięcy dolarów! Gdzie kryje się jej sekret?


Nie jest to oryginalny Mercedes-Benz, którego wartość jest blisko osiemdziesięciokrotnie (!) wyższa. W rzeczywistości są to dwa... Suzuki Jimny JA11 (japoński odpowiednik Samuraia) umiejętnie połączone w czasie warsztatów przez studentów ze szkoły inżynieryjnej Nihon Automotive Technology School (NATS), których opiekunem był Yoshihisa Takayama – nauczyciel prowadzący kurs tuningowy. W szkole wiedzę zdobywa 750 uczniów, którzy w pierwszej kolejności muszą ukończyć dwuletni program podstawowy, zakończony egzaminem państwowym nadającym im tytuł mechanika Klasy 2. Później mogą kontynuować edukację, wybierając jeden z trzech kursów zaawansowanych, które czynią z nich fachowców w dziedzinach: badań rozwojowych, motosportu i tuningu.     

Uczniowie pana Takayamy chcieli z początku zbudować dużego SUV-a, ale w międzyczasie zapalili się do pomysłu stworzenia miniatury spektakularnego G63 AMG 6x6. Ale jak wyczarować auto warte 80 milionów japońskich jenów, mając do dyspozycji zaledwie... milion? Wystarczy uruchomić wyobraźnię i zabrać się do pracy! Ze względu na wyjątkowość projektu grupa warsztatowa, która liczy zwykle 7-8 osób, została powiększona do 12 uczniów. Po trzech miesiącach nauki wprowadzającej w czerwcu zespół rozpoczął pracę, przyjmując za swój cel zaprezentowanie auta na styczniowej wystawie Tokyo Auto Salon 2017.    

Sześciokołowa terenówka to w rzeczywistości dwa auta w jednym. Dodajmy – bardzo dzielne auta, ponieważ Suzuki Jimny JA11 (w Polsce znany jako Samurai) uznawany jest za samochód dorównujący terenowymi umiejętnościami Klasie G. Rozwiązanie to podyktowane zostało między innymi koniecznością „dosztukowania” trzeciej osi oraz przekształcenia nadwozia w sylwetkę pick-upa. W pojeździe stanowiącym bazę, którego tył został obcięty, dospawano tylną część ramy pozyskanej z drugiego dawcy. W ten sposób nie tylko samochód został wydłużony, ale jednocześnie zyskał dwa dodatkowe koła korzystające z fabrycznie zaprojektowanego zawieszenia. Choć uczniowie nie pokusili się niestety o sprzęgnięcie wałem napędowym obu tylnych osi, pozostając przy schemacie napędu 6x4, zadbali jednak o bezpieczeństwo podróżujących, podłączając dodatkowe koła pod układ hamulcowy pojazdu. Reszta, czyli silnik, skrzynia biegów i reduktor pozostały bez zmian, jednak należy żałować, że młodzi adepci inżynierii samochodowej nie przeszczepili mocniejszego serca w miejsce standardowej, 3-cylindrowej jednostki F6A o pojemności 657 ccm i mocy około 60 KM,  która musi obecnie radzić sobie ze znacznie większymi obciążeniami wynikającymi choćby z zastosowania trzeciej osi. W aucie oznaczonym emblematem AMG rzadko się zdarza tak skromna liczba koni mechanicznych...

Dla młodych adeptów sztuki inżynieryjnej z Japonii ważniejsze było jednak odwzorowanie unikatowego nadwozia G63. Co ciekawe wiele elementów karoserii, których użyli, to oryginalne części Mercedes-Benz. Przedni zderzak i grill ze względu na swoją znaczną szerokość nie pasowały do sylwetki Suzuki, dlatego konieczne stało się wycięcie ich środkowych części, a następnie ponowne „zszycie” karbonowych połówek. Nieco mniej kłopotu sprawiły reflektory, kierunkowskazy w lusterkach oraz światła LED-owe, które wystarczyło podłączyć do instalacji elektrycznej, a smaczną wisienkę na torcie stanowił montaż... gwiazdy Mercedesa. 

Jeszcze więcej pracy wymagało wykreowanie tylnej części auta, a zwłaszcza jego „paki ładunkowej”, którą w zasadzie należało stworzyć od zera przy wykorzystaniu wyciętych z dawcy fragmentów nadwozia. Młodzi Japończycy popisali się dużymi umiejętnościami spawalniczymi, dzięki czemu połączone elementy karoserii sprawiają wrażenie, jakby wyszły spod prasy hydraulicznej. W trosce o odwzorowanie najdrobniejszych szczegółów wykazali się również sprytem. Podłoga paki oryginalnego Mercedesa wyłożona jest drewnem, co ma przypominać pokład jachtu. W szkole samochodowej niełatwo o pracownię stolarską, dlatego deszczułki... imituje farba w odpowiednim kolorze, użyta do pokrycia nie tylko podłogi, ale także boków i w pełni funkcjonalnej klapy bagażnika. Przy użyciu profesjonalnych giętarek stworzono rurową klatkę przeciwkapotażową, która jest jednym z charakterystycznych elementów sześciokołowca AMG.  

Kabina auta zbudowanego w ramach szkolnych warsztatów oczywiście nie odzwierciadla przepychu typowego dla jednego z najdroższych na rynku modeli Mercedesa. Luksusowym wyjątkiem, który odróżnia ją jednak od zwykłego Samuraia, jest drewniana kierownica Grip Royal.  

NATS AMG J-Class, bo tak oficjalnie nazwane jest dzieło 12 utalentowanych studentów, nie tylko był gwiazdą tegorocznego Tokyo Auto Salon, wzbudzając oczywiście ogromne zainteresowanie, ale przeszedł również testy drogowe i został oficjalnie dopuszczony do ruchu. W nagrodę za ponad pół roku wytrwałej pracy jego twórcy zabrali go na wycieczkę „Test Run Caravan”, która stanowiła zwieńczenie ich edukacji w szkole. Wynosząc takie umiejętności z uczelni, niemal pewne jest, że w przyszłości każdego z nich stać będzie na zakup oryginalnego Mercedesa-Benz G63 AMG 6x6. 

Foto: youtube

Źródło: www.tokyotuner.com